
Przeprawa przez Gopło w tym miejscu datuje się od roku 1881. Powstająca cukrownia musiała zapewnić sobie transport buraków z folwarków i gospodarstw położonych na wschód od Gopła. Do tego celu doskonale nadawała się sieć kolejki wąskotorowej, której łączna długość w najlepszym jej okresie wynosiła ok. 150 km. Most kolejowy w tym miejscu wymuszała bliskość cukrowni, która zlokalizowana była tuż za przyczółkiem mostowym i dość wąska szerokość jeziora w tym miejscu. Mimo tego pierwsza drewniana konstrukcja z dwoma przęsłami żeglugowymi liczyła ponad 80 metrów długości. Most pełnił również funkcję rampy załadunkowej dla barek, na które ładowano z wagoników po ślizgach wysłodki.



Długa drewniana konstrukcja odpowiadała w początkowym okresie nośności taboru. Stosunkowo lekkie wagoniki drewnianej konstrukcji o ładowności 2,5 tony zupełnie wystarczały dla takiej konstrukcji. Na początku XX wieku most znalazł się w planach wojennych pruskiego zaborcy. Wtedy miało się przeprawiać ciężkie uzbrojenie i zasoby ludzkie na przyszły front w wojnie z drugim naszym zaborcą Rosją. Kruszwica znajdowała się w tamtym czasie w terenie przygranicznym. Niemieckie plany przewidywały utworzenie na zdobytych terenach sieci kolei wąskotorowych. Materiały wojenne miały być dostarczane do Kruszwicy koleją szerokotorową i przeładowywane na wagony i platformy wąskotorowe o dużym tonażu. W czasie wojny cała sieć kolejki cukrowniczej miała zostać zmilitaryzowana. Plany te spełniły się w 1914 roku z racji niewystarczającej nośności mostu drewnianego cukrownia była niejako zmuszona przez ministerstwo wojny wybudować nowy most o konstrukcji stalowej. Konstrukcję zamówiono w hucie szczecińskiej. Nitowana kratownicowa konstrukcja o rozpiętości 24 metrów była za krótka, aby spiąć brzegi Gopła. Po usytuowaniu stalowego przęsła na betonowo murowanych przyczółkach w miejscu żeglugowym usypano wysokie umocnione szerokie nasypy, które zawęziły jezioro w tym miejscu uzyskując większą wysokość mostu do lustra wody.

Ze zdjęć z tamtego okresu czasu należy przypuszczać, że most żelazny powstał między rokiem 1901, a 1910. O ile poprzednim długim mostem przejście dla przechodniów było chyba niemożliwe – widzimy na zdjęciach i rycinach coś na kształt bramy (do cukrowni?) na środku jego rozpiętości to po wybudowaniu nowego mostu taka możliwość istniała. Na zdjęciach nie widać schodów na przyczółkach, ale widzimy ludzi przechodzących przez kładkę stanowiącą integralną cześć mostu udających się do kolegiaty lub na cmentarz.


Dzięki temu, że konstrukcja mostu była stalowa na długie lata przyjęła się jego potoczna nazwa jako żelazny. Żelazny istnieje w świadomości szczególnie u osób starszych, którzy po dziś dzień nazywają tak obecny most mimo tego, że po nim w tym miejscu istniały dwa drewniane. U młodszych osób słyszy się nazwę cukrowniczy lub po prostu mały most. Most kratownicowy przetrwał do pierwszych dni września 1939 roku.
Po przejściu przez miasto ostatnich polskich oddziałów saperzy 26 Dywizji Piechoty rankiem 7 września w ramach działań opóźniających wysadzili most niszcząc jego stalową konstrukcję, która zwaliła się do wody. Po zajęciu Kruszwicy przez wojska niemieckie 9 września 1939r. i przejęciu pod władanie okupanta cukrowni. Odbudowa mostu kolejowego stanowiła dla Niemców sprawę najważniejszą. Dlatego odbudowano go w szybkim tempie jeszcze przed mostem drogowym. Zwalone stalowe przęsło blokowało żeglugę, a tym samym dopływ surowca do zakładu. Jesień to okres kampanii cukrowniczej, a cukrownia miała produkować teraz cukier dla Trzeciej Rzeszy. Z uwagi na brak czasu na naprawę uszkodzonego przęsła i trudności z jego podniesieniem postawiono drewniany most od nowa metodą saperską wykorzystując ocalałe przyczółki dodając po dwie duże podpory z drewnianych bali zostawiając między nimi wolne miejsce dla żeglugi.

Uszkodzoną wybuchem konstrukcję stalową pocięto na złom. Most w tym stanie przetrwał do stycznia 1945r. i tym razem wycofujący się Niemieccy saperzy wysadzili most przed nadchodzącymi oddziałami armii czerwonej 21 stycznia 1945 roku. Po wyzwoleniu polscy saperzy odbudowali most o podobnej do niemieckiej konstrukcji drewnianej.

Ten prowizoryczny most przetrwał do roku 1957. Wtedy to pobudowano most o konstrukcji żelbetonowej, który przetrwał do dziś.
Żelbetonowy most powstał obok rozebranego drewnianego. Dzisiaj przy niskim stanie wody możemy zauważyć jeszcze resztki pali. W trakcie budowy w miejscu starego mostu w celu umożliwienia komunikacji między przyczółkami dla budowniczych oraz pieszych stworzono prowizoryczną kładkę wykorzystując do tego celu barki, których pokłady pokryto deskami. Nowy most zawierał również kładkę dla pieszych, dodano betonowe schody na przyczółkach, nie doczekały się jeszcze chodników. Na schodach od strony Goplańskiej i Ziemowita można zobaczyć szczególną pamiątkę. Na jednej z szyn użytych do wzmocnienia betonowych stopni można zauważyć napis: KRUPP 1881. Były to pierwsze szyny jakie używała Cukrownia do budowy kolei.

Ruch pieszy przez most wzmógł się z chwilą powstania osiedla Zagople szczególnie w latach 80, kiedy to powstało drugie osiedle tzw. „Falklandy”. Ludność przemieszczała się do zakładów pracy, a młodzież do szkół. Szczególnie w miesiącach jesiennych piesi, którzy przemieszczali się na drugą stronę jeziora na cmentarz i do kolegiaty narażeni byli na niebezpieczeństwo potrącenia lub przejechania przez pociągi kolejki cukrowniczej. Dochodziło do tego, że nierozważni piesi nie wyłączając tych najstarszych nie chcąc czekać na zakończenie ważenia składu (waga znajdowała się tuż za mostem) przechodzili między wagonikami. Na szczęście ja nie słyszałem o żadnym wypadku na moście z udziałem pieszych i kolejki. Za to bywały na nim takie rzeczy jak zwykłe skoki odważnych do wody jak i tragedie czyli samobójcze i nieszczęśliwe skoki do wody. W latach 90 ruch pieszy zmalał, wybudowano szkołę na Zagoplu i wprowadzono komunikację zbiorową oraz zmniejszono zatrudnienie w zakładach pracy. W Latach 70 most wyposażono w estakadę dla podtrzymywania rury odprowadzającej wodę poprodukcyjną cukrowni na pola filtracyjne znajdujące się przy drodze na Szarlej. Rura ta doprowadziła by do tragedii bowiem przejeżdżająca ulicą Cmentarną koparka zawadziła wysięgnikiem o rurę i kilkuset metrowa konstrukcja na zasadzie domina zwaliła się na ziemię nie wyłączając mostu, gdzie rura spadła na kładkę dla pieszych. Na szczęście nikomu się nic nie stało. Rurociąg wody przemysłowej odbudowano, a w latach 80 dorobiono mniejszą estakadę do rury „nitki” zapasowej wody pitnej dla osiedla Zagople. W latach 90 przerzucono przez most linię elektryczną i gazu ziemnego. Ostatnie pociągi cukrownicze przejeżdżały po nim w 2003 roku. Po rozebraniu torowiska i estakady wody przemysłowej most z każdym rokiem popada w ruinę. Podmyte i rozwalające się przyczółki oraz przerdzewiałe barierki ochronne lub ich brak pozostawiają wiele do życzenia. W roku 2011 most kupił od Krajowej Spółki Cukrowej Urząd Miejski. Ma służyć cały czas pieszym i jako przeprawa dla ścieżki rowerowej. Most poddano przebudowie w 2012 roku zmieniając ostatecznie most kolejowy na pieszo rowerowy czym służy do dziś mieszkańcom. W 2013 uczniowie ze szkoły z Kobylnik ozdobili most malowaniem, a kruszwiccy kibice dużym malowanym banerem na wschodnim przyczółku odnoszącym się do Powstania Wielkopolskiego. Przez kilka lat miejsce to było ozdobą Kruszwicy. Dziś niestety powoli popada w ruinę.
W trakcie przebudowy mostu, aby uzyskać bezpośrednie połączenie ścieżki rowerowej z ulicą Ziemowita pozyskano cześć terenu od cukrowni. Po przycięciu wysokich topoli uzyskano z tego miejsca wspaniałą panoramę na jezioro i dalej w kierunku wschodnim wraz z widokiem na Kolegiatę. Po kilku latach niestety odrosty drzew zakryły te widoki, a wystarczyło by podcinać te topole co jakiś czas. Zapraszamy do zapoznania się z fotorelacjami z czasu krótko przed przebudową, po przebudowie oraz aktualny stan w jakim znajduje się teraz przeprawa.









Stan mostu w październiku 2011:








































Wygląd mostu po odnowieniu w 2013 roku:

































Obecny stan mostu – listopad 2022:



























W.g mej wiedzy budowa portu, zakup barek, parostatków jak i całej infrastruktury umocnień nabrzeży i dróg dojazdowych trwał wiele lat… . Jednak 1881 roku raczej mostu jeszcze nie było a dopiero w latach 1884/6.
Bardzo interesujący artykuł, gratuluję !